Co roku stajemy w środę rozpoczynającą Wielki Post z popiołem na głowie i słyszymy słowa, w których Kościół zaprasza nas do nawrócenia, do refleksji, do przyjęcia prawdy o sobie.
Wielki Post nigdy nie jest taki sam. Bo my nie jesteśmy tacy sami. Każdy rok przynosi inne doświadczenia, inne rany, inne pytania i inne nadzieje. I właśnie do tego, kim jesteśmy dziś, Bóg kieruje swoje zaproszenie.
Środa Popielcowa jest dla mnie znakiem, że Bóg się nie zniechęca. Że co roku daje nam kolejną szansę. Szansę, by coś naprawić. By wrócić. By spojrzeć prawdzie w oczy. By zacząć jeszcze raz, nawet jeśli już wiele razy obiecywaliśmy sobie, że „tym razem będzie inaczej”.
Wielki Post nie jest czasem doskonałych postanowień. Jest czasem drogi. Czasem prób. Czasem potknięć. Ale przede wszystkim jest czasem łaski. Bo Bóg nie liczy naszych upadków, On czeka na decyzję serca.
Co roku możemy z tej szansy skorzystać. Albo przejść obok niej obojętnie.
To od nas zależy.
Popiół, który spada na nasze głowy, nie ma nas przytłaczać. Ma nas obudzić. Przypomnieć, że życie jest kruche, ale jednocześnie bezcenne. Że jeszcze jest czas. Że jeszcze można coś zmienić. Że jeszcze można kochać bardziej, przebaczać głębiej, modlić się szczerzej.
Wielki Post wraca co roku. Ale pytanie pozostaje zawsze to samo: czy skorzystam z tej szansy właśnie teraz?
Emilia